Category: Cywilizacja a media

NIE ODLEGŁA PRZYSZŁOŚĆ

Taka wizja nie jest odległą przyszłością, urzeczywistnia się już w najbogatszej części Stanów Zjednoczonych. Założyciel i właściciel Microsoftu, Bill Gates, ma właśnie taki „inteligentny” dom. Ponieważ tempo wprowadzania nowości elektronicznych następuje szybko, to co dzisiaj mają najbogatsi, wkrótce będą mieć średniozamożni.Nowoczesne mieszkanie ma tak wiele elektronicznego sprzętu, że stanowi jakby elektroniczną zagrodę. Staje się także miejscem robie­nia zakupów, dawną sprzedaż wysyłkową uzupełniają telezakupy; oferty składane przez telewizor i realizowane przez telefon, ale jesz­cze lepsze i wygodniejsze – zakupy przez internet. Niestety, odkryli to wcześniej marketingowcy, dlatego nasze skrzynki poczty elektronicz­nej zalewa spam (od nazwy prasowanej szynki), czyli niechciana korespondencja reklamowa (jej pocztowym odpowiednikiem są wty­kane promocyjne ulotki i listy zwane śmieciowymi, junk mail.Internet stał się nowym, szczególnym światowym rynkiem zaku­pów. Przełomem niewątpliwie było powstanie globalnej księgarni Amazon.com. Można w niej zamówić niemal każdą książkę wydaną w języku angielskim (i nie tylko), a płaci się kartą kredytową. Na ekranie pokazywana jest cena, spis treści książki, okładka, frag­menty recenzji i opinii czytelników, ceny egzemplarzy używanych (co jest istotne w przypadku wyczerpania nakładu). W Polsce działa już wiele podobnych internetowych księgarni, co wobec wzrostu oferty wydawniczej jest niezwykle korzystne.

PRZESYŁANE KABLEM

Kablem przesyłane bę­dą wszelkiego rodzaju informacje: zarówno programy telewizyjne w wielkim wyborze i z całego świata, rozmowy telefoniczne, dane komputerowe (wygodne dla pracujących w domu), wiadomości ga­zet elektronicznych, a także informacje związane ze sterowaniem urządzeniami tegoż domu. W takim systemie można przeprowadzać sondaże opinii i referenda wygodnie i szybko. Z kolei oprócz telefo­nu, można będzie korzystać z faksu komputerowego. Listy klasycz­ne staną się rzadkością, a oficjalne pisma i dokumenty uwiarygodni elektroniczny podpis cyfrowy.Książki science fiction zapowiadały niegdyś, że pewnego dnia robo­ty odciążą zapracowanych mieszkańców świata współczesnego. Jed­nak wygląda na to, że domowym dozorcą może stać się mały aparat dołączony do telewizora. Za pomocą pilota zdalnego sterowania, użyt­kownik wywołuje na ekranie graficzne obrazy domowych urządzeń i zajęć. Naciskając odpowiadające im numery, programuje ich działa­nie (oczywiście trzeba także dysponować przystosowanym sprzętem gospodarstwa domowego). Aparat może włączać i wyłączać światła, ustawiać alarm, włączać ogrzewanie czy bojler, regulować temperatu­rę w każdym pomieszczeniu (na przykład zmniejszając ogrzewanie w nocy w niektórych pokojach). A rano po uruchomieniu budzika automatycznie włączać elektryczny ekspres do kawy oraz radio. Co więcej, jego działaniem właściciel może sterować za pomocą te­lefonu. A więc na przykład połączyć się z biura, aby skontrolować czy wszystko jest w porządku, włączyć ogrzewanie, a nawet kuchen­kę elektryczną, na której pozostawił obiad. Gdyby jednak coś się zapaliło, wówczas automat przeciwpożarowy sam odetnie prąd i za­leje pianą piecyk.

DOMOWE MEDIA

Już teraz dociera do Polski mnóstwo programów TV satelitarnej, w tym wiele polskich, jeszcze więcej angielskich (BBC, Sky, MTV), francuskich, włoskich, hiszpań­skich, niemieckojęzycznych (Niemcy, Szwajcaria, Austria), a ponad­to amerykańskie (WorldNet i CNN), arabskie i wiele innych. Często nie trzeba instalować zewnętrznej anteny parabolicznej ani kupować specjalnego satelitarnego odbiornika i dekodera, wystarczy podłą­czyć się (odpłatnie) do sieci kablowej, aby drogą przewodową otrzy­mywać kilkadziesiąt satelitarnych programów. Media domowe pozwalają osobom żyjącym samotnie albo emi­grantom na stały kontakt ze swymi krewnymi, dawnymi ojczyznami, dużymi i małymi. Znane są analizy zachowań medialnych imigran­tów tureckich w Niemczech, którzy niemal nie oglądają miejscowych programów telewizyjnych, nie czytają niemieckich gazet, natomiast często – wręcz godzinami – telefonują do swych rodzin w Istambule czy w innych miastach i wsiach. Oglądają także satelitarne programy z Turcji i innych krajów muzułmańskich, czytają w internecie tamtej­sze gazety. Kupują prasę mniejszości tureckiej w Niemczech. W re­zultacie pozostają niemal całkowicie odcięci od kultury niemieckiej, korzystając jedynie z gospodarki i niemieckiego dobrobytu. Zatem media włączając ludzi w globalny świat, ułatwiają także tworzenie et­nicznych enklaw duchowo połączonych z rodakami w swym kraju.Dzisiejsze mieszkania wydawać się będą mało inteligentne ich na­stępcom – domom w pełni zelektronizowanym, jednym kablem (światłowodem) połączonym z centrum.

JEDNO Z WIELU URZĄDZEŃ

O wcześniejszych modelach powiada się z sentymentem „poczciwe” (poczciwy stary telefon, telewizor, itd.); do swych często używanych mediów odnosimy się z sympatią.Telefon jest tylko jednym z wielu urządzeń łączności w nowocze­snym mieszkaniu. Z roku na rok przybywa nam nowych sprzętów służących porozumiewaniu się z innymi ludźmi. Dzięki nim możemy nie ruszając się z domowych pieleszy pozostawać, a przynajmniej czuć, że pozostajemy w stałym, choć pośrednim kontakcie z całym światem. Jest to przemiana rewolucyjna.Nowoczesny odbiornik telewizyjny jest już nie tylko aparatem do oglądania telewizji, ale monitorem, na którym użytkownik sam wywołuje różnorodne obrazy. Jak niegdyś przechwalał się Owen Glendower w Szekspirowskim Henryku IV: „Mogę wezwać duchy z głębin”, tak dzisiaj każdy właściciel magnetowidu czy DVD dokonu­je bez trudu takiej sztuczki. I gdy właściciele zwykłego telewizora mogą oglądać tylko to, co przekazują kanały TV, właściciele magne­towidów lub odtwarzaczy DVD wyzwolili się z „niewoli ramówki”. Mogą sporządzać, jak to czyni zapobiegliwy gospodarz, „konserwy kulturalne”, na przykład nagrywając w lecie i jesieni ciekawsze pro­gramy na długie zimowe wieczory. Telewizor jest wówczas monito­rem dla magnetowidu, czyli jakby ekranem domowego kina, którego repertuar ustalamy sami.Dysponując anteną satelitarną możemy przywoływać programy z kosmosu. Pilot telewizyjny pozwala przeskakiwać (jakby hipertek- stowo) po stacjach wielu kontynentów.

TELEFON I INTERNET

Aktualnie coraz częściej do dyspozycji mamy internet – omnimedium, w którym moż­na znaleźć niemal wszystko. Niestety, czasami także wirusy –    na szczęście tylko komputerowe.Telefon i internet łączą nas ze światem w coraz bardziej interak­tywny sposób. Dom przestaje być tylko miejscem schronienia i typowych zajęć, a staje się elementem sieci informatycznej, którą wprawdzie można swobodnie regulować, włączać i wyłączać, ale przecież jej sama obecność narzuca pewne zwyczaje. Mając w domu telefon nigdy nie cieszymy się niczym nie zakłóconym spokojem, gdyż zawsze może ktoś – nieznany lub niepożądany – do nas zadzwo­nić. Są i na to sposoby. Przykładem aparat z sekretarką automatycz­ną, który nie jest już tylko medium synchronicznym, wymagającym równoczesnego udziału dwóch osób. Podczas naszej nieobecności pozwala na nagranie wiadomości od dzwoniącego (poczta głosowa). Domowe udoskonalenia telefonu na tym się nie skończyły. Nowe te­lefony mają klawisze, co przyspiesza i ułatwia połączenie, a wiele modeli wyposażonych jest w pamięć ostatnio wybieranego numeru czy listę szybkich połączeń. Aparaty coraz częściej mają mały wy­świetlacz, który informuje o numerze czy osobie telefonującej. Ta funkcja znakomicie pomaga w unikaniu telefonicznych intruzów.

NOWOCZESNY DOM

Przyzwyczailiśmy się już, że mieszkanie nie jest wyspą, którą trze­ba opuszczać, aby wiedzieć co się dzieje na szeroki świecie, od tego mamy radio i telewizję. Radio, oprócz muzyki dobieranej do nasze­go nastroju, jest niestrudzonym informatorem w zakresie aktual­nych wydarzeń. Telewizja z kolei wprowadza do naszych mieszkań nie zawsze najchętniej widzianych, ale nigdy nie natrętnych elektro­nicznych gości. Telewizor zastąpił bardów, rybałtów, wędrownych mnichów i kramarzy. Pewien szkocki poeta napisał kiedyś, że kto po­trafiłby wpływać na treści ballad i opowieści ludowych, mógłby nie dbać, kto układa prawa jego narodu. Dzisiaj taką moc kształtowania masowej świadomości ma telewizja.Telewizor stał się urządzeniem wielorakiego użytku. Przestaje służyć wyłącznie jako ekran i z wyspecjalizowanego urządzenia przekształca się w element ogólnokrajowej sieci informacyjnej, niekiedy międzyna­rodowej. Gdy dysponujemy dekoderem teletekstu, ekran telewizora jest kolumną elektronicznej gazety. Mając cyfrowy aparat fotograficz­ny lub kamerę wideo można wprost na ekranie telewizora pokazywać własne amatorskie zdjęcia i filmiki. Gdy podłączymy do niego kompu­ter domowy, staje się planszą do gier albo tablicą do pisania lub ryso­wania. Oczywiście jeśli jest to nowoczesny płaski ekran plazmowy. Nowoczesny dom staje się także miejscem aktywnej komunikacji, porozumiewania się z innymi ludźmi. Środki komunikowania przeni­kają więc przez skorupę murów, łącząc nas z innymi i tworząc w ten sposób archipelag domostw. Dla łączności dwukierunkowej dawniej mieliśmy tylko pocztę oraz od ponad wieku – telefon.

ELEKTRONICZNA ZAGRODA

Dom był miejscem odpo­czynku oraz prac domowych, a tylko dla nielicznych – na przykład dla rzemieślników – jednocześnie warsztatem pracy. Aby się zabawić, dowiedzieć czegoś nowego, należało z domu wyjść albo do niego za­prosić gościa.  Dzisiaj jest inaczej, gdy współczesny poeta zaprasza swą muzę do chaty za wsią (zwanej daczą) na obserwację zalecanek ptasząt (dzi­siaj napisałby o bird-watching), to raczej włączy DVD niż będzie je oglądał w naturze. Domek samotnego poety bywa wyposażony w kino domowe, antenę satelitarną i dostęp do internetu. Jeśli pokaże jej wspaniały film Makrokosmos o wędrówkach ptaków na domowym ki­nie o ekranie 16×9, ze specjalnymi efektami dźwiękowymi, na pewno dziewczę ulegnie obrazom zalecanek wielkich i małych ptasząt.Współczesne mieszkanie staje się węzłem, ogniwem globalnego ko­munikowania się. W nowoczesnym domu na co dzień mamy stale gromadę niekłopotliwych, gdyż łatwo zapraszanych i wypraszanych medialnych „gości”. A więc: książki, czyli zapraszanych z całego świata poetów, literatów, uczonych, prasę – dzienniki i tygodniki, a zatem zawodowych plotkarzy, gaduły – osobistości świata polityki i sztuki. Mamy płyty, do swego mieszkania zapraszamy wedle życze­nia wielką orkiestrę symfoniczną (rzadziej) albo rozrywkową kapelę (częściej). Na ścianach wieszamy reprodukcje arcydzieł malarstwa światowego oraz fotografie rodzinne, co nawet mieszkaniu w bloku nadaje wygląd dawnych salonów mieszczańskich. Nie szkodzi, że są to reprodukcje, w cywilizacji medialnej zaciera się różnica między oryginałem a jego symulacją.

WSPÓŁCZESNE TECHNIKI MEDIALNE

Były one na ogół lokalne, skierowane do rodaków, ale napisane w języku angielskim i umieszczone w sieci stawały się dostępne dla całego świata, a więc w pewnym sensie były globalne. Na większą skalę spontanicznie powstawały serwisy informacyjne po tragedii w południowej Azji w grudniu 2004 roku wywołanej falą tsunamii, która pozbawiła życia około ćwierć miliona ludzi. Wielu ocalałych turystów mających telefony komórkowe z funkcją aparatu fotogra­ficznego, kamery wideo, a także dostęp do internetu przesyłało w świat wiadomości o katastrofie, ofiarach, potrzebnej pomocy. Tym razem amatorzy wyprzedzili profesjonalistów. Dopiero po nich na miejsce przybyli dziennikarze i kamery telewizyjne. Rzecz jed­nak w tym, aby poczucie wspólnoty nie było tworzone wyłącznie przez wydarzenia tragiczne.Współczesne techniki medialne i informacyjne przeobrażają wszyst­kie sfery życia. Rozważmy ich zakres i skalę zaczynając od podstawo­wego dla każdego człowieka miejsca – domu i mieszkania. „Mój dom, moją twierdzą” – głosi znane angielskie powiedzenie. Od zarania dziejów mieszkanie było dla człowieka miejscem ochrony przed złą pogodą i niebezpiecznymi zwierzętami oraz ośrodkiem ży­cia rodzinnego i wypoczynku. Metaforycznie mówiło się o ognisku domowym, co dosłownie oznaczało skupienie całej, na ogół dużej ro­dziny w najcieplejszym miejscu, przy piecu lub kominku. Była to sfe­ra prywatna, gdzie wprawdzie niespodziewanych gości przyjmowano życzliwie („Gość w dom, Bóg w dom”), ale okazje ku temu zdarzały się niecodziennie. Życie społeczne, aktywność publiczna oraz uczest­nictwo w kulturze toczyło się poza domem.

ANALIZA ZACHOWAŃ

Analizy zachowań polskich internautów potwierdzają tezę o więziotwórczej funkcji internetu. Na jednym z warszawskich nowych osiedli mieszkaniowych uruchomiono forum dyskusyjne, na którym omawiano problemy tworzenia wspólnot mieszkaniowych, wyborów zarządów, oceniano wykonawców, doradzano jak uzyskać kredyt. Zamieszczano zdjęcia jak postępuje budowa. Od chwili, gdy osiedle zostało ukończone, mieszkańcy wymieniają się informacjami o decy­zjach urzędników, problemach z bezpieczeństwem, miejscach zabaw dla dzieci i parkingach.Niestety, niekiedy internet służy do inicjowania akcji zaczepnych, często takie działania podejmują chuligani sportowi, umawiając się na mecze w innych miastach. Jednak nawet w tym przypadku, przez czaty, pogawędki, informacje, internet odtwarza – w skali globalnej i lokalnej – dawną funkcję rynku jako targowiska idei, choć niestety bez jego społecznej atmosfery.Nie wiemy jeszcze, jak rozwinie się wykorzystanie sieci w warun­kach powszechnego szerokopasmowego i stałego dostępu. Należy mieć nadzieję na odnowę społeczności, a właściwie reaktywację lo­kalnych więzi społecznych. Każde ważniejsze wydarzenie niezależ­nie od zasięgu staje się impulsem do aktywności na medialnej ago­rze. Wkrótce po ataku 11 września 2001 roku na nowojorskie World Trade Center w internecie powstały niezliczone strony informujące o     szczegółach tragedii, fotografowie amatorzy prezentowali swoje zdjęcia, amatorzy dziennikarze podawali informacje o akcji ratun­kowej, amatorzy pisarze prowadzili błogi, dzienniki internetowe.

ŻYCIE W GRUPACH

Ludzie nadal żyją i będą żyli w grupach, wśród bliskich, w rodzi­nach i społecznoścach lokalnych. Czy jest szansa na reaktywowanie wspólnot społecznych i przestrzeni publicznej w internecie? Dwaj so­cjolodzy kanadyjscy Keith Hampton i Barry Wellman empirycznie badali używanie globalnych instrumentów komunikowania w kon­tekście lokalnym. Wyniki przeczą opiniom komentatorów, którzy twierdzą, że jeśli ludzie spędzają więcej czasu w sieci, to stają się bar­dziej izolowani w domu i ograniczają kontakty społeczne. Wykazują, że internet może sprzyjać odnowie zaangażowania obywatelskiego, którego upadek dostrzega się w świecie zachodnim.W odróżnieniu od innych badań, które uwzględniały jedynie kon­takty sieciowe, Hampton i Wellman analizowali całość interakcji oso­bistych. Porównywali intensywnych „internautów” z tradycyjnymi mieszkańcami tej samej podmiejskiej dzielnicy Toronto nazwanej przez nich „Netville” (miasto sieciowe), która była jedną z pierwszych wyposażonych w szybką i powszechnie dostępną łączność sieciową. Oferowała ona tanie i bezpłatne usługi internetowe, w tym forum dyskusyjne. Badacze ustalili, że:ci, którzy mają dostęp do szybkiego internetu częściej rozmawiają i odwiedzają sąsiadów niż inni;  dostęp do sieci komputerowych wprowadza nowe formy komuni­kowania i wzmacnia komunikowanie z przyjaciółmi, krewnymi i sąsiadami. Wysyła się e-maile w ramach społeczności lokalnej;   ponadto internauci częściej się kontaktują ze znajomymi nie będącymi sąsiadami;  internauci lepiej znają ludzi ze swojej dzielnicy niż pozostali, któ­rzy znają głównie swoich sąsiadów. sąsiedzkie e-maile zwiększają liczbę spotkań towarzyskich, gdyż mieszkańcy składają sobie wizyty, uczestniczą w grillowaniu oraz różnych lokalnych imprezach; e-maile pomagają w lokalnej mobilizacji i działaniach politycz­nych, w tym dotyczących czynszów i opłat, informacji konsu­menckiej, ostrzeżeniach o włamaniach, ocenach pracy szkół i nauczycieli oraz wspólnych negocjacjach z dostawcami usług internetowych.