Category: Cywilizacja a media

ROZWIJAJĄCY SIĘ PROCES

Socjolog Anthony Giddens uważa, że „świadomość globalna oznacza, iż ludzie coraz częściej sięgają do innych niż narodowe wyznaczników w for­mowaniu poczucia własnej tożsamości ”. Ludzkość przestała być abs­trakcją, stała się zbiorowością żywych, choć odległych bliźnich. Podobnie traktuje globalizację Mathew Albrow twierdząc, że „odnosi się do wszystkich procesów, w wyniku których narody świata zostają złączone w jedno światowe społeczeństwo”. Proces ten rozwija się na całym świecie, obejmuje wszystkie kraje i w szczególny sposób zmienia pozycje narodowych państw i ich rodzimych kultur.Globalizacja to termin nowy, ale samo zjawisko jest dobrze znane z historii. W książce Czas przyszły doskonały John Micklethwait i Ad­rian Wooldridge twierdzą, że zaczęło się jeszcze w XIX wieku od roz­kwitu potęgi Wielkiej Brytanii i innych państw kolonialnych. W tym okresie pozycję dominującą zdobyły mocarstwa europejskie sprawu­jące władzę o zasięgu światowym. Koloniom narzucano język (angiel­ski, francuski lub inny) i model gospodarki kapitalistycznej obowiązujący w metropolii. Zarządzanie i handel światowy ułatwia­ły intensywnie rozwijające się ówczesne media telekomunikacyjne   telegraf, potem telefon. Dalekie wydarzenia w Chinach, Indiach czy w pozostałych krajach kolonialnych miały silny wpływ na gospo­darczy rozwój Europy, kursy akcji, zyski giełdowe.

ZJAWISKA EKONOMICZNE

Analogicznie uświadamiamy sobie, że zjawiska ekonomiczne w jednym sektorze gospodarki lub w jednym kraju wpływają na inne dziedziny, państwa, regiony. Proces łączenia krajowych gospodarek w globalną całość postępuje nieustannie. Jednostki, załogi zakładów pracy, narody i państwa są od siebie zależne. Kłopoty żerańskiej fa­bryki samochodów Daewoo pogłębiły się, gdy południowokoreański koncern wpadł w finansowe tarapaty u siebie, czyli na kresach Azji. Osłabienie dolara, wzmocnienie pieniądza krajowego, zablokowanie transportu, ograniczenie wydobycia ropy naftowej albo wzrost jej cen – każde z tych zjawisk może wywołać kryzys lokalny lub świato­wy, zrujnować gospodarkę wielu krajów. Produkcja butów w Chi­nach może spowodować, że wytwórnia w Chełmku utraci klientów, gdyż produkt, z którym konkuruje jest tańszy niż jej własny. „Globalizację” jako termin naukowy zdefiniował w 1985 roku Ro­nald Robertson. Jest to „zespół procesów, które tworzą jeden wspólny świat’’. Wskazywał na kompresję (kurczenie się) świata w następ­stwie rozwoju środków komunikacji i komunikowania oraz intensyfi­kację poczucia jedności świata jako całości. Oznacza to wzmocnienie więzi między ludźmi mieszkającymi nieraz w odległych zakątkach świata, co młode pokolenie wyraża emocjonalnie przez uczestnictwo w światowych charytatywnych koncertach. Pierwszą, w 1985 roku, była słynna akcja Boba Geldolfa „Pomoc dla Afryki’’, najnowszą soli­darność z obszarami Azji dotkniętymi tragicznym tsunami.

W SFERZE ZJAWISK

W ostatnim dziesięcioleciu upowszechnił się termin „glo­balizacja”. Jego popularność wynika z powszechnego odczuwania Ziemi jako ogromnej, choć niejednorodnej ojczyzny ludzi. To odczucie uzyskało wizualną obiekty­wizację w zdjęciach globu wykonanych z kosmosu. W 1961 roku Ju­rij Gagarin jako pierwszy człowiek ogarnął wzrokiem kulę ziemską, kilkakrotnie ją oblatując i fotografując. Jego lot oraz późniejsze tele­wizyjne transmisje satelitarne podsunęły wizjonerowi mediów Mar­shallowi McLuhanowi obrazowe ujęcie zmiany – „Świat stał się glo­balną wioską”. Metaforę przyjęto entuzjastycznie jako celne ujęcie zbiorowego doświadczenia ludzi; poznawania i odczuwania zjawisk i procesów odległych od miejsc zamieszkania każdego członka świa­towej społeczności. W kształtowaniu owego poznania prymarne zna­czenie mają media. McLuhan traktował współczesny mu świat jako telewioskę, w której media elektroniczne, przede wszystkim telewi­zja, odtwarzają klimat dawnej oralnej kultury plemiennej.W znaczeniu dosłownym globalizacja odnosi się do całej planety, wszystkiego co na niej jest, co działa. W pewnej mierze objaśnia ją teoria chaosu i wszechzależności, której sens przybliża takie oto rozumowanie: trzepot skrzydeł motyla w Szanghaju wywołuje odpo­wiedni ciąg zdarzeń, który skutkuje huraganem w Ameryce Południo­wej.  W sferze zjawisk meteorologicznych świat zawsze był globalny. Pogoda na jednym kontynencie bezpośrednio wpływa na klimat na innym. Nie znamy jednak dokładnie wszystkich czynników kształtujących pogodę w wymiarze globalnym. Nie potrafimy rozwią­zać równań o tak wielu parametrach, aby przewidzieć pogodę do­kładnie na kilkadziesiąt dni naprzód.

POŁĄCZENIE BEZPRZEWODOWE

Niewyobrażalny jest wspaniały świat mobilnych gadżetów, gdyż nieustannie pojawiają się nowe, przeważnie praktyczne i użyteczne, 0   wielu zastosowaniach i możliwościach. Trzeba mieć otwartą   młodą głowę, aby się w nich rozeznać. Nicolas Negroponte żarto­bliwie pisał w swej książce Życie cyfrowe, iż kilka lat wcześniej miał w domu inteligentny magnetowid, który przyjmował jego polecenia wydawane głosem, a niekiedy sam zgadywał, co ma nagrać. Nie­stety, teraz przestał działać, gdyż poszedł do szkoły i inteligentne na­grywanie się skończyło. Oczywiście autor miał na myśli swego syna!To prawda, że wiele medialnych urządzeń, choć prostych w obsłudze dla miłośników techniki może sprawiać kłopoty przeciętnym zjada­czom chleba. Może jednak uda się konstruować urządzenia medial­ne, których instrukcja obsługi nie będzie liczyć kilkuset stron. Carla Fiorina, szefowa firmy Hewlett-Packard, pisała:Przechodząc na technikę cyfrową nigdy nie wykorzystamy pełni jej potencjału, jeśli aparaty fotograficzne będą nadal wymagały 250- -stronicowej instrukcji obsługi, a urządzenia kina domowego będą obsługiwane ośmioma pilotami i połączone pięcioma kilometrami kabli. Aby technika cyfrowa doczekała się pełnej akceptacji, musi być intuicyjna i łatwiejsza w użyciu. Klienci i konsumenci – dodaje Fiorina – chcą mieć wszystko naraz: przystępne ceny, niezawodność, bezpieczeństwo, prostotę, łatwość obsługi, elastyczność, nowatorstwo, kompatybilność. Cudowny świat mikroelektroniki spełnia te oczekiwania.

PODSTAWOWY WYRÓŻNIK

Trafiają one do naszego komputera od razu, gdy się pojawią. Właśnie na integracji przekazu z technologią RSS opie­rają się nowe formy publikacji w internecie. Podstawowy wyróżnik ostatniej mediamorfozy jest oczywisty: wszystko staje się cyfrowe, a więc potencjalnie multimedialne i mo­bilne. Jest to proces, którego skutki widoczne są na każdym kroku, donosi codziennie o nich prasa, nie tylko branżowa.Nie tylko telefon uwolnił się od drutu. Przenośny komputer, laptop, w połączeniu z technologią błuetooth pozwala na szybką transmisję danych przez telefon komórkowy. Mając w parku, kawiarni lub (za­pewne niedługo) w samolocie laptop łączymy się z internetem, a więc ze światem. Możemy pracować i komunikować się niemal z każdego miejsca. Transmisję danych między naszym mobilnym telefonem i laptopem zapewnia doskonała bezprzewodowa, technologia błueto­oth (ta dziwna nazwa, niebieski ząb, nawiązuje do skandynawskiego mitologicznego bohatera). Większość nowych modeli notebooków i telefonów jest wyposażo­na w łącza bezprzewodowe. Nową, choć jeszcze o ograniczonym zasięgu jest technologia WiFi (Wireless Fidełity) zapewniająca bez­przewodową radiową łączność internetową na określonym obszarze, miejskich placach, w budynkach, restauracjach i kawiarniach, biu­rach. Mamy wówczas komputer i internet w jednym aparacie i to w każdym miejscu. Ten komputer nie musi być wcale duży, np PDA, osobisty asystent, notes oraz maleńki notebook. Konstruowane są inne kombinacje.

POJEMNOŚĆ PASMA

Pojemność pasma i szybkość serwerów jest ograniczo­na, więc jeżeli wiele osób chce równocześnie słuchać internetowego radia, następuje zablokowanie odbioru. Zalety radia internetowego są jednak tak wielkie, że z pewnością jest to przyszłość radiofonii. Podcast to audycja zapisana w formie komputerowego pliku dźwiękowego, którą można ściągnąć z internetu, skopiować i odsłu­chać na przenośnym urządzeniu do odtwarzania muzyki. To alterna­tywa albo rozwinięcie tradycyjnego radia: słuchasz, czego chcesz i kiedy chcesz. Takie radio może stworzyć każdy bez względu na to, czy ma koncesję, częstotliwość i zgodę KRRiT (Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji).Radio France Internationale od kilku lat udostępnia swoje dzienniki w formie spakowanych plików, które słuchacze ściągają przez internet. Podobną ofertę ma już od dawna BBC. Tyle że dotychczas radiosłucha­cze musieli czekać na porę emisji danej audycji, albo ściągnąć ze stro­ny WWW, jeśli była taka możliwość, wersję zapisaną w formie pliku. Natomiast pliki z podcastami zapisane są w formacie MP3, który moż­na skopiować praktycznie do każdego popularnego przenośnego od­twarzacza, no i audycja jest automatycznie ściągana do komputera słu­chacza, gdy tylko pojawi się w internecie. Jest to możliwe dzięki temu, że podcasting jest integralnie związany z technologią RSS (Really Sim- ply Syndication) – alternatywnym do WWW sposobem udostępniania informacji w sieci. RSS przypomina prenumeratę: nie musimy co chwi­lę sprawdzać na stronie WWW, czy są nowe informacje (np. nagrane w formie pliku audycje).

ZASIĘG RADIA

Zatem radio ciągle ulega zmianom. Radio cyfrowe przybierze trzy podstawowe formy:radio płynące (radio streaming, ciągle nadające), internetowe,radio interaktywne (i-Radio) odbierane przez telefony komórkowe, internet, PDA oraz iPad,radio (niemal) na żądanie (e-Radio) dociera z wybranymi audycja­mi przez internet, satelity, dekodery, kable, DAB.Współczesne cyfrowe radio dociera do słuchaczy drogą naziemną,ale także kanałem kablowym i satelitarnym. Wymaga zatem specjal­nego odbiornika, na razie drogiego. To podstawowy hamulec jego upowszechnienia się. Ale zalety ma tak wielkie, że już w wielu kra­jach stało się rzeczywistością.Nadawanie metodą przewodową to nie tylko dołączanie progra­mów radiowych do telewizji kablowej, ale także przesyłanie ich łączami internetowymi. Wówczas internet umożliwia stworzenie „ra­dyjka” teoretycznie każdemu, kto ma prosty sprzęt produkcyjny oraz łącze szerokopasmowe. Już nie trzeba koncesji, aby nadawać i to na cały świat, choć mało kto tych programów słucha. Problemem jest niska jakość amatorskiej produkcji radiowej, wypromowanie adresu internetowego takiej prywatnej stacji. Nie tylko amatorzy, ale przede wszystkim profesjonalne, koncesjo­nowane stacje zakładają własne witryny internetowe, na których oprócz wielu pomocniczych informacji, nadają program on-line, w czasie rzeczywistym. Zyskują dzięki temu słuchaczy na całym glo­bie, daleko wykraczając poza zasięg nadajnika. W internecie działa­ją tysiące stacji radiowych; giganci, jak British Broadcasting Corpo­ration (BBC), Polskie Radio, a także stacje miejskie, nawet osiedlowe czy blokowe.

SAMOCHODOWE RADIO CYFROWE

Prawdziwe cyfrowe radio to jednak system DAB (Digital Audio Broadcasting), który polega na cyfrowym nadawaniu programu w kanałach 1,5 Mhz (blok DAB). Dzięki temu można oszczędniej wy­korzystywać zakres fal radiowych, czyli umieścic więcej stacji nadawczych w dostępnym paśmie, jako radiowy multipleks.Cyfrowe radio ma więcej zalet. Jakość dźwięku jest porównywalna z nagraniem płyty kompaktowej, a także może przenosić dodatkowe informacje tekstowe o nadawanych audycjach i utworach. Doskona­le nadaje się do radiofonii przenośnej i samochodowej, ułatwiając wybieranie stacji, a dzięki wbudowanej w odbiornik pamięci — nagry­wania i odtwarzania audycji. Już nowsze analogowe odbiorniki ra­diowe mają funkcję Radio Data System (RDS), która umożliwia wy­świetlanie na maleńkim ekranie nazwy odbieranej stacji oraz danych pomocniczych (miejsce, numer telefonu, tytuł audycji, a nawet utwo­ru muzycznego). System DAB daje dużo większe możliwości przesy­łania informacji. Stacje naziemnego radia cyfrowego nie tylko zajmu­ją mniejsze pasmo, ale są na większym obszarze powiązane z okre­śloną częstotliwością, co likwiduje konieczność dostrajania samocho­dowego odbiornika w czasie podróży. Radio cyfrowe – docierające do telefonów komórkowych, iPodów (odtwarzaczy plików MP3), dekoderów samochodowych jest radiem dla ludzi mobilnych, a jednocześnie o zidywidualizowanych gustach i określonych potrzebach. Może być integrowane z informacją teksto­wą, hipertekstową, multimedialną.

NAGANNA PRAKTYKA

Jednak podsłuchiwanie rozmów telefonicznych to praktyka naganna (choć nie dla służb specjalnych), daje pełną informację o ich przebiegu i treści. Telefonia komórkowa nie ma dotąd drukowanych książek telefo­nicznych. Aby telefonować musimy znać numer abonenta. Sytuacja jest nieco podobna do czasów stalinowskich, gdy w Moskwie nie by­ło publicznie dostępnych spisów numerów telefonów, więc tworzono rejestry prywatne. Telefon komórkowy ułatwia to zadanie, numery zapisuje w wewnętrznej pamięci.Można oczekiwać, że telefon nowej generacji Universal Mobile Telecommunications System (UMTS) będzie na małym ekranie łą­czyć transmisję radiową (głośnomówiącą) z pokazywaniem studyj­nych obrazów (wiadomości, serwisy, a także wybrane seriale czy talk- show). Stanie się jakby miniterminalem komputerowym.Klasyczna radiofonia także ulega mobilności. Jej wstępnym wa­runkiem było wprowadzenie cyfrowego zapisu audycji, ich prze­twarzania, archiwizowania, transmisji do nadajnika. Umożliwia on „ściskanie głosu”, to znaczy eliminowanie krótkich przerw między słowami, a zatem skracanie czasu mówionego tekstu. Zaoszczędzo­ny czas radio może wykorzystać na przykład na emisję dodatko­wych reklam. Ta faza cyfryzacji dotyczy pracy w studiu radiowym, słuchacze odbierają dźwięk w tradycyjnej analogowej formie.

RÓŻNE STRATEGIE

Stosuje się różne strategie reagowania na niechciane połączenia, np. wyświetlanie numeru lub nazwiska czy imienia dzwoniącego i podjęcie lub nie rozmowy. Możemy nie odbierać telefonów. Na ogół korzystamy z różnych strategii unikania niechcianych telefonów – wyłączanie w czasie wykładu lub mszy, ważnego spotkania czy przedstawienia w teatrze to sposób najczęstszy i najprostszy. Niektórzy użytkownicy w ogóle nie odbierają anonimowych telefonów (czyli bez wyświetlenia znanego im numeru), a odsłuchują pocztę głosową. Gdy nie chcemy lub nie możemy rozmawiać, komunikujemy się wysyłając esemesy.Telefon komórkowy jest publicznie wykorzystywanym medium, czę­sto rozmawiamy (i to dosyć głośno) w autobusie, pociągu, na koryta­rzu czy ulicy. Inni nas słyszą nie podsłuchując. Tak też się niekiedy dzieje ze zwykłą ludzką rozmową – w autobusie czy pociągu. Jednak badacze zaobserwowali, że te dwie formy rozmowy są nieco inaczej prowadzone. Ludzie głośniej rozmawiają przez telefon, wypowiadają słowa z większą emfazą. Inne są też reakcje otoczenia. Gdy dwie oso­by głośno się kłócą w miejscu publicznym, przechodnie mijają je ukradkiem, gdy jednak ktoś zbyt głośno i wulgarnie rozmawia przez telefon komórkowy, bywa gromiony wzrokiem, a niekiedy ostrym sło­wem. W teatrze cicha wymiana zdań jest na ogół tolerowana, jednak gdyby ktoś odebrał komórkę, będzie karcony głośnym psykaniem, a zapewne zwróceniem uwagi. Podobnie dzieje się podczas wykładu czy mszy. Różnica reakcji społecznych wobec rozmowy bezpośredniej i telero- zmowy wynika częściowo z faktu, że słuchając rozmowy poznajemy wy­powiedzi obu stron, a telerozmowy – tylko jednej z nich. To zmniejsza nasze zainteresowanie treścią i łatwiej może wywołuje irytację.